Dwadzieścia lat temu

Lindsey Jodts, pastorka grup i C&J, South Barrington | 18 grudnia 2024 r

Kiedy Jezus zszedł na ląd, spotkał opętanego przez demona mężczyznę z miasta. Od dawna człowiek ten nie nosił ubrania ani nie mieszkał w domu, lecz przebywał w grobach. Ujrzawszy Jezusa, krzyknął i upadł Mu do nóg, wołając na cały głos: „Czego chcesz ode mnie, Jezusie, Synu Boga Najwyższego? Błagam Cię, nie dręcz mnie!”. Jezus bowiem rozkazał nieczystemu duchowi wyjść z tego człowieka. Wielokrotnie go porywał, a chociaż był skuty za ręce i nogi i pilnowany, rozrywał łańcuchy i był wypędzany przez demona na miejsca odludne.
Łk 8,27-29

A módlcie się w Duchu przy każdej sposobności, zanosząc wszelkie modlitwy i prośby. Mając to na uwadze, bądźcie czujni i módlcie się zawsze za cały lud Pański. List
do Efezjan 6:18


„Dwadzieścia lat temu modliliśmy się za ciebie”

Słowa te uderzyły mnie z siłą tony cegieł, kłując w oczy, zatrzymując oddech i zmieniając na zawsze perspektywę, z jakiej spojrzałam na moją historię. 

Dwadzieścia lat temu byłam tak zagubiona, jak tylko człowiek może być. Ztraumatyzowana, załamana, goniąca za każdym wzlotem i unikająca wszelkiego bólu, zdeterminowana, by się samozniszczyć. Byłam przykładem tego, co się dzieje, gdy człowiek zatraca się w świecie. Zakładałam, że otaczający mnie ludzie mnie potępiają, pewna, że ​​skończę na zawsze złamana. Byłam pewna, że ​​otaczają mnie tylko osądy – ci, którzy udawali, że mnie widzą, uznali, że jestem zbyt nieodkupiona, by się zmienić. 

A jednak, po tylu latach, usłyszałem resztę historii. 

Rozmowa z nową przyjaciółką przy brunchu całkowicie zmieniła moje spojrzenie na jeden z najtrudniejszych okresów w moim życiu. Ta kobieta nawiązała kontakt z moją siostrą ze stowarzyszenia studenckiego wiele lat temu, dzięki duszpasterstwu akademickiemu. Każdego tygodnia, podczas wspólnej służby, zanosiły prośby o modlitwę za siebie, swoje rodziny i wszystkich wokół, którzy tego potrzebowali. Nie zdawałam sobie z tego sprawy, ale co tydzień byłam wspierana przez te liderki i siostry. 

Dwie dekady później siedziałam naprzeciwko kobiety, którą ledwo znałam (ale od tamtej pory stała się moją ucieleśnieniem). Zanim spotkałyśmy się tego ranka, wspomniała mojej siostrze ze stowarzyszenia studenckiego, swojej przyjaciółce z duszpasterstwa studenckiego, że nawiązałyśmy kontakt i że teraz jestem pastorem w jej kościele. Mogę sobie tylko wyobrazić, jak szczęka tej kobiety opadła mi na podłogę, tak jak moja, gdy ta historia się rozwijała. Że zdesperowana kobieta, za którą się modlili, spotkała Jezusa, doświadczyła wolności i przemiany, a teraz poczuła powołanie, by pomagać innym doświadczać tej samej wolności… jako swojej pełnoetatowej pracy?!

W Ewangelii Łukasza 8 człowiek, którego Jezus spotyka wśród grobów, został uznany za tak złamanego, tak nieodkupionego, że został skazany na bycie wyrzutkiem w najbardziej nieczystym i nieświętym miejscu – na cmentarzu. Jego społeczność uznała go za tak odległego, że jedynym miejscem, w którym mógł istnieć, było miejsce wśród zmarłych. 

A jednak Jezus go odkupił. Jezus obwieścił dobroć, chwałę i nadzieję historii tego człowieka i wypędził wszystko, co go trzymało w niewoli. Nie był zbyt zagubiony, by Król wszelkiego stworzenia mógł go odnaleźć. 

Nigdy nie jest za późno, by doświadczyć transformacji. Nikt nie jest zbyt zagubiony, by go odnaleźć. Może to zająć miesiące, lata (lub dwadzieścia) lub całe życie, ale nawet w najciemniejszych, najbardziej martwych miejscach łaska i przebaczenie Jezusa królują.

Następne kroki

Czy w twoim życiu jest ktoś, o kim myślisz, że jest „zbyt zagubiony”, by doświadczyć odkupienia? Czy jest ktoś, komu musisz wybaczyć na tyle, by modlić się o jego odkupienie? Poświęć czas na modlitwę, wspierając te osoby. Nikt nie jest zbyt zagubiony dla naszego Boga.