Na drzewie

Ed Miskovic, wolontariusz i pisarz, Huntley | 17 grudnia 2024 r

Gdy Jezus dotarł na miejsce, spojrzał w górę i rzekł do niego: „Zacheuszu, zejdź natychmiast, bo dziś muszę się zatrzymać w twoim domu”.  Zszedł więc natychmiast i przyjął Go z radością. Wszyscy ludzie, widząc to, zaczęli szemrać: „Do grzesznika poszedł w gościnę”.

Lecz Zacheusz stanął i rzekł do Pana: „Panie, oto połowę majątku swego daję ubogim, a jeśli kogo w czym skrzywdziłem, oddam poczwórnie”. Jezus rzekł do niego: „Dziś zbawienie stało się udziałem tego domu, gdyż i ten człowiek jest synem Abrahama. Albowiem Syn Człowieczy przyszedł szukać i zbawić to, co zginęło”.
Łk 19, 5-10


Na palcach prawej dłoni sprzedawcy widniał napis „LOVE”, a na lewej – „HATE”. Powiedział: „Kupię radio do twojego nowego samochodu – kilka dni oczekiwania”. Nocna jazda bez radia oznaczała walkę o zasypianie. Więc prowizorycznie zamontowałem na siedzeniu pasażera stare, przenośne radio Panasonic na baterie. Jakoś sobie poradzę.

Radzenie sobie to coś, co Zacheusz, celnik, robi, żeby dostrzec przechodzącego Jezusa. Jest zbyt niski, żeby widzieć ponad tłumem, więc wspina się na drzewo, jak opisano w Ewangelii Łukasza 19,5-10. Ja również musiałem sobie radzić i trzymać się wysuwanej anteny radia podczas jazdy, żeby złapać sygnał. I podobnie jak celnik, nie miałem pojęcia, że ​​moje życie zmieni się na zawsze.

Nocna jazda była dla mnie stresująca – głośna muzyka rockowa przez szeroko otwarte okna była niezbędna, żeby nie zasnąć. Przez pierwsze dwie noce jazdy nadawała tylko jedna stacja – słuchowisko radiowe zatytułowane „Unshackled”. Poczułem ucisk w karku. To był jeden z tych chrześcijańskich programów.  

Nienawidziłem wszystkiego, co wiązało się z kościołem. Byłem niemal ateistą. Moja droga wiary była jak tatuaże sprzedawcy. Czułem miłość, dorastając w kościele, ale po odejściu przerodziła się ona w nienawiść. Rozczarowany w seminarium, porzuciłem marzenie o zostaniu księdzem.

Historia przedstawiona w serialu „Unshackled” opowiadała o pastorze, który zaprzyjaźnił się z ateistą. To do mnie przemówiło. Obaj zaczęli się nawzajem akceptować. Pewnego dnia pastor zaprosił go do kościoła – tak jak Jezus zaprosił Zacheusza, aby zszedł z drzewa i odwiedził go. Pastor w dramacie użył zwrotu: „Jeśli potrafisz to znieść”. Te słowa dręczyły mnie. Wciąż byłem po stronie NIENAWIŚCI w tym tatuażu.

Wydawało mi się, że ten dramat został napisany specjalnie dla mnie. Zadałam sobie pytanie: „Jak to możliwe, że moje przenośne radio odbiera tylko jedną stację? Jak to możliwe, że słyszałam tylko „Unshackled”? Jak to możliwe, że główny bohater był ateistą, który nie mógł znieść przebywania w kościele?”. Poczułam się wyrwana z głębokiego snu. Poczułam duchową wolność: „Bóg musi istnieć”

W dzisiejszym fragmencie Pisma Świętego, Zacheusz, celnik, tak bardzo pragnie ujrzeć Jezusa, że ​​wspina się na drzewo, aby Go zobaczyć. Jezus wzywa go na dół, a Zacheusz jest przytłoczony. Tak właśnie poczułem się, gdy usłyszałem: „Jeśli dasz radę to znieść”. Podobnie jak Zacheusz, zmieniło się moje nastawienie. Pomyślałem: „Bóg musi istnieć”. A skoro tak, chciałem nawiązać z Nim więź. Później zrozumiałem, że drogą do tego jest przyjęcie odkupieńczej łaski Jezusa Chrystusa.

Następne kroki

Rozważ codzienne prowadzenie dziennika i zapisywanie nieoczekiwanych zdarzeń, które zauważysz. Szukaj w nich niewytłumaczalnych wzorców. Być może dzięki temu, jak Zacheusz, pojednasz się z Bogiem i innymi.