Obecny

Lindsey Zarob, menedżer ds. treści, Następne kroki | 21 marca 2023 r.


Błogosławiony Bóg i Ojciec naszego Pana Jezusa Chrystusa, Ojciec miłosierdzia i Bóg wszelkiej pociechy, który nas pociesza w każdym naszym utrapieniu, abyśmy sami mogli pocieszać tych, którzy są w jakimkolwiek utrapieniu, pociechą, której sami doznajemy od Boga.

2 Koryntian 1:3-4

Mój telefon zadzwonił, gdy byłam w Targecie i po raz pierwszy w życiu usłyszałam drżący głos mojego ojca. Nasza rodzina właśnie doświadczyła największej straty w życiu. Mówię „nasza rodzina”, ponieważ moja siostra straciła córkę, moi rodzice stracili wnuczkę, a my z siostrami straciłyśmy siostrzenicę. Byliśmy przytłoczeni wszechogarniającym żalem. Wychodziłam z Targetu, z wózkiem na środku alejki, i przechodziłam przez drzwi mojego domu, gdzie moje troje zdrowych dzieci miało lepkie ręce i zasmarkane buziaki. Jak to możliwe?

Następne 36 godzin to była istna trąba powietrzna, podczas której z mężem planowaliśmy, że polecę do rodziny i zapewnię im opiekę. Nie byłam nawet pewna, czy powinnam tam lecieć. Żadne z nas nie wiedziało, jak sobie z tym poradzić, ani co jest „właściwe”. Mimo to wskoczyłam do samolotu. Kiedy przekroczyłam drzwi sali szpitalnej i zobaczyłam siostrę, po prostu ją objęłam. W tym momencie zrozumiałam, co to znaczy pocieszać innych pocieszeniem, które otrzymujemy od Boga.

Oznacza to bycie obecnym.

Kiedyś myślałem, że muszę doświadczyć tej samej straty, co ktoś inny, aby go pocieszyć. Ale kiedy czytam dzisiejszy fragment Pisma Świętego i przypominam sobie tę chwilę w szpitalnym pokoju oraz dni, tygodnie i lata, które nastąpiły później, lepiej rozumiem, dlaczego mówi się o „kłopotach”, a nie o czymś bardziej konkretnym. Co Bóg robi w naszych kłopotach? On jest obecny. Jest z nami. On jest Emmanuelem.

Nie możemy być Bogiem, ani nie powinniśmy próbować nim być. Ale z pewnością możemy się pojawić. Czasami oznacza to przelot przez cały kraj. Innym razem wysłanie kartki lub dostarczenie posiłku. I zawsze oznacza to pamięć. Kilka lat temu zacząłem dodawać do telefonu powiadomienie w kalendarzu w rocznicę czyjejś straty. W ten sposób mogę co roku wysłać SMS-a lub zadzwonić i podać imię osoby, którą straciła, dając jej znać, że się za nią modlę. Dbam też o to, aby dawała im znać, że nie oczekuję od nich niczego w odpowiedzi, chcę tylko, żeby wiedzieli, że jestem z nimi.

Nie musimy nakładać na siebie ogromnej presji, by pocieszyć innych tym pocieszeniem, które sami otrzymaliśmy. Wystarczy, że będziemy obecni.

Następne kroki

  • Czy jest w Twoim życiu ktoś, kto doświadczył straty i do kogo mógłbyś się dziś zwrócić, aby dać mu znać, że myślisz o nim i modlisz się za niego? 
  • Poświęć chwilę na refleksję nad tym, jak Bóg pocieszał cię w przeszłości. Podziękuj Mu za Jego obecność i zastanów się, co to pocieszenie dla ciebie znaczyło.