Spojrzenie wstecz na burzę

Willow Creek | 5 kwietnia 2022


Czy Jezus może przemienić nasze burze w opowieści? Podczas szalejącej burzy trudno sobie wyobrazić, że On to potrafi, ale czas może dać nam perspektywę – jaśniejsze spojrzenie, by dostrzec wszystkie miejsca, w których się pojawił w samym środku burzy. Jedna z parafianek z Willow dzieli się swoją historią o tym, jak Bóg działał w czasie burzy:

Ponad dekadę temu moje małżeństwo znajdowało się w mrocznym punkcie. Mój mąż i ja osiągnęliśmy punkt krytyczny w naszym związku. Czuliśmy, że nie ma innego wyjścia niż rozstanie. Chociaż ta decyzja dawała mi poczucie ulgi, wiązała się z koniecznością podzielenia się z dziećmi trudnymi wiadomościami i prawdą. Nie było większego bólu niż dzielenie się z nimi tą wiadomością – nigdy nie życzyłbym nikomu takiemu bólowi, rozpaczy i smutkowi. 

Rozstanie przerodziło się w myśli o rozwodzie. Były dni, kiedy czułam, że to jedyne wyjście, ale potem wciąż dostrzegałam przebłyski nadziei i odnowy. Niczym burza, były chaotyczne, zmieniające wiatr minuty, dni, tygodnie, miesiące i lata – więcej upadków niż wzlotów i wszelkiego rodzaju dezorientacja, żal i gniew. 

Nawet w tej burzy towarzyszyły nam przebłyski Boga. Przyjaciele, którzy pojawili się niemal znienacka w miejscach, gdzie samotne siedzenie było paraliżujące. Nauczyciele i zaprzyjaźnieni rodzice przemawiali do naszych dzieci i przypominali im o prawdach naszej rodziny. Rodzina, która otaczała nas i otaczała wsparciem, modlitwą i wsparciem. Doradcy, którzy przemawiali do każdego z nas, stawiali nam wyzwania i sprawiali, że pogrążaliśmy się we wszystkich emocjach. A dzięki Jego Słowu, fragmenty i historie dawały mi głębsze zrozumienie, nadzieję, miłość i przebłyski przyszłości. 

Z czasem, ciężką pracą i leczeniem ran, nasze małżeństwo zostało odbudowane. Łatwo? Ani trochę. Radość? Nie zawsze. Ale miłość? Tak, miłość jako rzeczownik, a potem jako czasownik – miłość w działaniu.

A potem, zaledwie kilka lat później, nadeszła kolejna burza. Niespodziewanie zdiagnozowano u mnie raka. Szybko zaczęliśmy szukać informacji o lekarzach, szpitalach, opcjach leczenia i planach. Byłam jedną ze szczęściarek, które przetrwały długą operację i sześć miesięcy leczenia. Czy było łatwo? Z pewnością nie, ale ręka Boga znów była we wszystkim. Mój mąż stał się moim obrońcą i najlepszym przyjacielem na nowe sposoby podczas tej podróży. Ofiarował miłość, opiekę i ochronę tysiąckrotnie. Nasze dzieci były otoczone i wspierane przez przyjaciół, nauczycieli i inne rodziny. Nasza społeczność zjednoczyła się wokół nas, dając nam wsparcie – modlitwę, jedzenie, transport i niesamowite ilości miłości. Bóg pojawił się pośród tej burzy, pisząc historię za historią o swojej wierności. 

Teraz, patrząc wstecz na tamte lata, wciąż pamiętam, jak mroczne i złowrogie były te burze. I mogę też spojrzeć wstecz i zrozumieć, że Bóg był ze mną przez cały czas, działając na moją korzyść. Moje małżeństwo nie jest idealne – ani trochę – ale stanowi silny związek, który przetrwał niewiarygodne wzloty i upadki. A jednak niektóre z moich najciemniejszych chwil dały początek ogromnemu rozwojowi mojej duszy i istoty. Dziś mogę podzielić się tymi prawdami i historiami nie jako wskazówkami „jak to zrobić”, ale jako potwierdzeniem Bożej dobroci w moim życiu i Jego nieustającej obecności.

Nigdzie w Słowie Bożym nie ma wzmianki o tym, że naśladowanie Jezusa będzie łatwe. Życie w wierze nie jest życiem bez problemów, ale życiem z pewnością Bożej obecności i obietnicą, że On wszystko obróci na dobre. 

Przez jakie burze Bóg cię przeprowadził? Gdzie widziałeś Jego wierność? Poświęć chwilę na refleksję nad burzami, które stały się historią twojego życia.