Podróż do wody
Willow Creek | 16 sierpnia 2021
W Dziejach Apostolskich 2:38a Piotr mówi: „Nawróćcie się i niech każdy z was da się ochrzcić w imię Jezusa Chrystusa na odpuszczenie waszych grzechów”. Pierwsza część tego wersetu wzywa nas do nawrócenia. Nawrócenie to akt złożenia naszych grzechów u stóp Jezusa, proszenia o Jego niewiarygodne i niezasłużone przebaczenie, a następnie odwrócenia się od grzesznego życia i pójścia za Nim. Drugą częścią wersetu jest chrzest. Chrzest to akt publicznego wyznania, bez ukrywania niczego i ogłaszania, że Jezus jest Panem naszego życia.
W ten weekend chrzty powracają do każdego kampusu Willow. Dziesiątki osób podejmą decyzję o chrzcie, publicznie ogłaszając swoje zbawienie przez Chrystusa. Będą radosne brawa, łzy w uznaniu słodkiego zbawienia i uniesione pięści w geście zwycięstwa nad śmiercią. Chociaż jesteśmy świadkami chrztów, nie zawsze znamy drogę osoby, która wychodzi z wody. Każda droga do zbawienia jest wyjątkowa, niczym odcisk palca. Oto historia Manny'ego:
Manny dorastał w Ekwadorze z kochającą siostrą i mamą. Jednak po utracie pracy w wyniku kryzysu gospodarczego postanowił przeprowadzić się do Stanów Zjednoczonych, aby utrzymać rodzinę. Choć matka Manny'ego wahała się przed przeprowadzką syna, dała mu prostą, ale głęboką radę: „Módl się”. Od czasu przeprowadzki do Stanów Zjednoczonych cztery lata temu, Manny zawsze trzymał rady matki blisko serca.
Jego pierwszą pracą w Stanach Zjednoczonych była praca w Chicago jako kierowca parkingowy. Chociaż nie była dobrze płatna, wystarczyło mu na zakup własnego używanego samochodu i dzielenie czynszu ze współlokatorem. Manny był podekscytowany, że jest „w tym wspaniałym kraju” i chociaż utrzymanie się na powierzchni wymagało mnóstwa pracy, był bardzo wdzięczny za możliwość bycia tutaj i wysyłania pieniędzy do domu swojej rodzinie.
Ale Manny nie miał pojęcia, co go czeka: jego współlokator spakował się i niespodziewanie wyjechał, zostawiając go z koniecznością samodzielnego płacenia czynszu. Co więcej, stracił pracę. Nie mogąc płacić czynszu, Manny nie miał innego wyjścia, jak się wyprowadzić i zamieszkać w samochodzie, co robił przez sześć miesięcy.
Kiedy jego oszczędności się kurczyły, Manny przypomniał sobie słowa matki: módl się . I modlił się, ilekroć miał okazję.
Wspominając tamten okres swojego życia, Manny ani razu nie pamięta, żeby kiedykolwiek znalazł się w potrzebie. Znalazł przyjaciół, którzy często zapraszali go na lunch lub kolację. Mówił im: „Teraz mnie na to nie stać”, na co jego przyjaciele odpowiadali: „Nie pytałem, czy cię na to stać, tylko czy zechciałbyś zjeść ze mną obiad”
Po kilku miesiącach Manny'emu udało się znaleźć pracę w gastronomii niedaleko Willow Creek Wheaton. Znalazł rodzinę, od której mógł wynająć pokój, ale jego samochód zepsuł się wkrótce po tym, jak dostał nową pracę. Mechanik obejrzał jego samochód i powiedział mu, że naprawa będzie kosztować dwa razy więcej niż jego wartość. Więc Manny kontynuował modlitwę.
Mieszkał sześć mil od pracy, więc chodził pieszo. Dotarcie do pracy pieszo zajmowało mu dwie godziny dziennie, ale był zdeterminowany. W dni, gdy pogoda była zbyt sroga, by iść pieszo, zamawiał Ubera lub Lyfta, ale koszty tych przejazdów uniemożliwiały mu zaoszczędzenie pieniędzy na naprawę samochodu. Pozornie utknął w martwym punkcie, ale Manny nadal modlił się o przewodnictwo i Boży plan dla swojego życia.
Przypadkowo Manny został zaproszony do Willow Creek Wheaton. Chciał poznać Boga i dowiedzieć się o Nim więcej, więc przeszedł pieszo dwie mile do kościoła i zaczął regularnie tam uczęszczać. Nawiązał kilka wspaniałych kontaktów w kościele i czuł się tam bardzo komfortowo, ale potem pandemia spowodowała zamknięcie budynku.
Manny nadal uczęszczał na nabożeństwa online i w tym czasie utrzymywał kontakt ze swoimi nowymi przyjaciółmi z Willow. Za ich pośrednictwem opowiadał o swojej sytuacji z samochodem i o tym, jak musiał chodzić pieszo, aby przemieszczać się z miejsca na miejsce, i o tym, jak trudno mu było oszczędzać pieniądze i utrzymać rodzinę. Nie wiedział jeszcze, że jedna z jego największych modlitw właśnie została wysłuchana.
Pewnego dnia otrzymał SMS-a o treści: „Masz samochód”. Był kompletnie zszokowany i nie do końca rozumiał, co oznacza wiadomość. Wkrótce potem odebrał telefon z duszpasterstwa CARS w Willow i dowiedział się, że czeka na niego samochód – za darmo.
Po przybyciu do Willow South Barrington, Manny wszedł do zatoczki ministerstwa CARS i zobaczył czekającą na niego Hondę Accord. Próbując opisać tę chwilę, Manny powiedział ze łzami w oczach: „Jestem tak błogosławiony. Na Boga, jestem tak błogosławiony. Nie miałem pojęcia, co takiego zrobiłem, że zasłużyłem na samochód. To był prawdziwy dar od Boga”
Manny nazwał swój samochód „Pan Waffles”, bo za każdym razem, gdy go widzi, przypomina sobie ciepło, jakie Bóg mu dał i jak wielką miłość czuł od swoich ludzi. Nawet jeśli samochód się zepsuje i w końcu dostanie nowy, Manny twierdzi, że nigdy nie porzuci Pana Wafflesa; po prostu znaczy dla niego zbyt wiele.
Jeszcze przed otrzymaniem samochodu, Manny znalazł ofertę wolontariatu w Willow. Podczas pobytu w Ekwadorze, Manny pracował jako wolontariusz w klinice onkologicznej dla dzieci, a także w schronisku dla psów. Ma serce do pomagania innym, znalazł oferty wolontariatu w Centrum Opieki i zespole produkcyjnym i z niecierpliwością oczekuje rozpoczęcia wolontariatu w CARS.