12 lutego
Kristyn Berry, wolontariuszka, pisarka, Crystal Lake | 12 lutego 2026 r

Plan czytania Biblii
Plan czytania: Ewangelia Mateusza 6:19-34
Skarby w niebie
„Nie gromadźcie sobie skarbów na ziemi, gdzie mól i rdza niszczą i gdzie złodzieje włamują się i kradną. Gromadźcie sobie skarby w niebie, gdzie mól i rdza nie niszczą i gdzie złodzieje nie włamują się i nie kradną. Bo gdzie jest twój skarb, tam będzie i serce twoje.
„Oko jest lampą ciała. Jeśli twoje oczy są zdrowe, całe twoje ciało będzie napełnione światłem. Lecz jeśli twoje oczy są chore, całe twoje ciało będzie napełnione ciemnością. Jeśli więc światło, które jest w tobie, jest ciemnością, jakże wielka to ciemność!
„Nikt nie może służyć dwóm panom. Albo jednego będziesz nienawidził, a drugiego będziesz miłował, albo jednego będziesz trzymał, a drugim wzgardzisz. Nie możecie służyć Bogu i Mamonie.
Nie martw się
Dlatego powiadam wam: Nie troszczcie się o swoje życie, o to, co będziecie jeść i pić, ani o swoje ciało, w co się będziecie ubierać. Czyż życie nie jest czymś więcej niż pokarm, a ciało więcej niż odzienie? Przypatrzcie się ptakom w powietrzu: nie sieją ani żną, ani nie gromadzą w spichlerzach, a Ojciec wasz niebieski je żywi. Czyż wy nie jesteście o wiele ważniejsi niż one? Czyż ktoś z was, troszcząc się, może dodać choć jedną godzinę do swojego życia?
„A o odzienie czemu się martwicie? Przypatrzcie się, jak rosną kwiaty polne. Nie pracują ani nie przędą. A powiadam wam, że nawet Salomon w całym swoim przepychu nie był tak ubrany jak jedna z nich. Jeśli więc Bóg tak ubiera trawę polną, która dziś jest, a jutro będzie wrzucona w ogień, czyż nie tym bardziej was, małej wiary? Nie troszczcie się więc i nie mówcie: Co będziemy jeść? Co będziemy pić? Czym się przyodziejemy? Bo poganie zabiegają o to wszystko, a Ojciec wasz niebieski wie, że tego potrzebujecie. Starajcie się naprzód o Królestwo Boże i o Jego sprawiedliwość, a to wszystko będzie wam dodane. Nie troszczcie się więc o jutro, bo jutro samo o siebie troszczyć się będzie. Każdy dzień ma dość własnych trosk.
•••
Codzienne nabożeństwo : Czy mnie widzisz ?
Wszyscy dobrze o Nim mówili i zdumiewali się pełnymi wdzięku słowami, które płynęły z Jego ust. „Czyż nie jest to syn Józefa?” – pytali. Jezus im rzekł: „Z pewnością przytoczycie Mi to przysłowie: Lekarzu, ulecz samego siebie! I powiecie Mi: Uczyń tu, w swojej ojczyźnie, to, co – jak słyszeliśmy – uczyniłeś w Kafarnaum”
„Zaprawdę, powiadam wam” – kontynuował – „żaden prorok nie jest mile widziany w swojej ojczyźnie”
Łukasza 4:22-24
Podczas naszych narzeczonych, mój ówczesny narzeczony i ja uczęszczaliśmy na zajęcia przedmałżeńskie w Willow Creek. Pewnego wieczoru gośćmi byli małżonkowie z ponad czterdziestoletnim stażem. Ich przesłanie było proste i głęboko je odczułam. Opowiadali szczerze o wielu wspólnych okresach – o życiu w związku małżeńskim, wychowywaniu dzieci, zmianach w karierze, opuszczeniu domu, a teraz o emeryturze.
Najbardziej uderzyło mnie to, gdy żona wyznała, że każdy sezon przynosił nie tylko nowe wyzwania, ale także nowe wersje ich samych. Powodem, dla którego ich małżeństwo przetrwało, jak powiedziała, nie był opór wobec zmian, ale wspólna gotowość do ich akceptacji – i, co więcej, do wzajemnego wspierania się w nich.
Jej mąż stanowczo się z nią zgodził. Dodał, że on również nie jest już tym samym mężczyzną, którego poślubiła jego żona. Ale zamiast opłakiwać ten fakt, świętował go. Najbardziej w ich związku cenił sposób, w jaki nieustannie się rozwijali – z miłości do siebie i wierności temu, kim się stawali. Dodał, że opierał się zmianom, ale zdawał sobie sprawę, że tworzyły one między nimi dystans. Dlatego z ciekawością przyglądał się każdej nowej wersji siebie i żony. Byli partnerami życiowymi i każdy z nich dążył do zrozumienia nieustannie ewoluującej drugiej osoby.
Widzimy kontrast w dzisiejszym fragmencie Pisma Świętego. Jezus powrócił do swojego rodzinnego miasta po podróży i głoszeniu słowa Bożego. Mieszkańcy Nazaretu, którzy widzieli, jak dorastał, zadawali Mu pytania. Czyż nie jest to syn Józefa? Znali Jego poprzednią wersję, co sprawiało, że obecna wersja wydawała się niewiarygodna. Czy syn Józefa, chłopiec z Nazaretu, naprawdę mógł być mesjaszem? Zamiast przewodzić zrozumieniem, chcieli dowodu, że powinni mu zaufać. W odpowiedzi nie sprzeciwiał się, nie spełniał ich oczekiwań, nie dostosowywał się do nich ani ich nie zawstydzał. Po prostu wyjaśnia, że rozumie, iż sąsiedzi chcą, aby On spełniał oczekiwania, ale On tego nie zrobi. Jezus zaakceptował ich niezrozumienie i odszedł. Nie ze złości czy gniewu, ale z miłości i zrozumienia, że Jego tożsamość jako mesjasza jest dla nich trudna do zrozumienia.
Być może pytanie, jakie stawia przed nami ten fragment, nie brzmi, czy Jezus wystarczająco się sprawdził, ale czy jesteśmy gotowi z ciekawością spojrzeć na to, kim On się dla nas teraz staje. Podobnie jak para, która nauczyła się kochać każdą nową wersję siebie nawzajem, wiara może zaczynać się nie od pewności, lecz od otwartości – i pokory, by wyjawić wersje, które – jak nam się wydaje – już znamy.
Następne kroki
Jakie wersje Jezusa nosisz w sobie? Które wydają ci się bezpieczne, a które budzą w tobie niepokój lub dyskomfort? Czy są części Jego historii, do których się przywiązałeś – i części, których nauczyłeś się unikać z powodu dawnych krzywd?