Fajne dziewczyny pakują swoją Biblię

Lee Morgan, pastor pomocniczy kampusu, Huntley | 26 grudnia 2025 r

Apostołowie zostali sprowadzeni i wezwani przed Sanhedryn, gdzie arcykapłan miał ich przesłuchać. „Surowo wam zakazaliśmy nauczania w to imię” – powiedział. „A jednak napełniliście Jerozolimę swoją nauką i chcecie nas obciążyć winą za krew tego człowieka”. Piotr i pozostali apostołowie odpowiedzieli: „Trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi!” (
Dz 5,27-29).

Lecz w sercach waszych czcijcie Chrystusa jako Pana. Bądźcie zawsze gotowi do obrony przed każdym, kto domaga się od was uzasadnienia nadziei, którą macie. Czyńcie to jednak z łagodnością i szacunkiem…
1 Piotra 3:15


Ferie wiosenne, 1990. Fajna dziewczyna z pracy chciała pojechać do Panama City Beach i zapytała, czy ja też bym chciała. Poprzedni rok spędziliśmy pracując razem na naszych pierwszych pełnoetatowych pracach. Byliśmy całkowitymi przeciwieństwami (ja zdecydowanie nigdy nie byłam „fajną dziewczyną”), a mimo to łączyła nas zaskakująco luźna przyjaźń. 

Pojechaliśmy ośmiogodzinną podróż na wybrzeże Zatoki Florydzkiej i zakwaterowaliśmy się w małym pokoju tuż przy plaży. Choć podróż miała swoje momenty, nasze różnice zdań wywołały pewne napięcie. Ona była ciekawa klubów tanecznych; ja chciałem polecieć na parasailingu nad Zatoką. Ona poznała kilku facetów przy basenie i chciała się spotkać; ja chciałem zobaczyć lokalną wycieczkę po estuarium. Ostrzegałem was, że to nie jest fajne. 

W pewnym momencie podróży wyciągnęłam Biblię z walizki i spotkałam się z docinkami. Napięcie zdecydowanie opadło pod koniec naszego pobytu na plaży. Droga powrotna była cicha – znacznie cichsza niż wjazd – i pozostało mi nieodparte wrażenie, że jestem prawdopodobnie najmniej fajną osobą, z jaką kiedykolwiek się zadawała.

Jakiś miesiąc później zadzwoniła do mnie nietypowo wcześnie rano. Jej wieloletni chłopak właśnie z nią zerwał i była niepocieszona. Ze łzami w oczach poprosiła mnie, żebym popracował na jej zmianie. Wpadła do pracy, wciąż zapłakana, wdzięczna, że ​​ma zastępstwo. Potem wzięła głęboki oddech i zadała pytanie, które złamało mi serce: „Czy mógłbyś się za mnie pomodlić? Bo Bóg słyszy takich ludzi jak ty”. Nie było trudno czytać między wierszami. Nie czuła się godna, by sama zwrócić się do Boga.

Obiecałem jej, że się pomodlę i obiecałem: „Jeśli pomodlisz się teraz, Bóg cię wysłucha”. Obiecałem jej z przekonaniem, że dla Boga nie ma między nami żadnej różnicy – ​​kocha nas oboje dokładnie tak samo. Po tym zacząłem mówić bardziej otwarcie i autentycznie o swojej wierze. Dziwne napięcie po podróży zdawało się znikać.

Zrozumiałem, że problem między nami tkwił we mnie. Dzieliłem się z nią tylko częścią siebie, a ta część mnie, której zdawała się najbardziej potrzebować – ta, która była wtajemniczona w wiarę i nadzieję – była tą, którą ukrywałem. 

Zawsze jestem pełen pokory wobec odwagi ludzi, którzy dosłownie ryzykują życie dla Jezusa, jak Apostoł Piotr przed Sanhedrynem. Na szczęście, kiedy dzielę się swoją wiarą, nie muszę się martwić o utratę życia; martwię się tylko o to, co ludzie o mnie pomyślą. W skomplikowanym, podzielonym świecie dzielenie się wiarą bez urażania innych wydaje się trudniejsze niż kiedykolwiek. Od lat nie martwię się o to, by być cool, ale martwienie się o przyjaźnie i opinie wciąż się wkrada. Kiedy kusi mnie, by milczeć o swojej wierze, staram się pamiętać o moim przyjacielu. Możemy nigdy nie dowiedzieć się, z czym ktoś walczy, co czuje lub co kwestionuje w swoim wnętrzu. Ostatnio nie wykrzyczałem swoich przekonań ze szczytu góry, ale zachęcam nas wszystkich, abyśmy starali się w sposób przemyślany i autentyczny nosić naszą wiarę na dłoni. Mam nadzieję, że w ten sposób, jeśli ktoś potrzebuje Jezusa, będzie miał z nim kontakt.

Następne kroki

Czy istnieją nowe sposoby, dzięki którym możesz bardziej świadomie dzielić się swoją wiarą w przestrzeni, w której jesteś – w pracy, szkole lub społeczności?
Czy jest ktoś w Twoim życiu, z kim rozważasz dzielenie się swoją wiarą? Jaka mogłaby być kolejna okazja, aby świadomie i autentycznie dzielić się swoją wiarą z tą osobą?
Jest stara piosenka Sary Groves, „Conversations” , której słuchałam, przypominając sobie tę historię. Mam nadzieję, że doda Ci ona otuchy i zabierzesz tę energię ze sobą w świat.