Pytania i odpowiedzi: Lekcje przyjaźni
Willow Creek | 18 września 2025

W świecie, który często wydaje się zabiegany, odizolowany i samotny, autentyczna przyjaźń może wydawać się nieosiągalna. Ale Bóg stworzył nas do wspólnoty – gdzie wsparcie, zachęta i miłość znajdują się w wartościowych relacjach. Dla parafian z Willow, Warrena i Lindsay Habib, świadome przyjaźnie naznaczyły ich życie i nadal je pielęgnują każdego dnia.
Od prawie pięciu dekad Willow jest dla rodziny Habib czymś więcej niż kościołem czy miejscem niedzielnych nabożeństw – to dom. Warren nazywa Willow domem od 47 lat, a Lindsay od 45. To tutaj poznali się podczas służby, pobrali się, wychowali dzieci i nawiązali przyjaźnie, które ukształtowały ich wiarę i wzbogaciły ich życie.
Spotkaliśmy się z Warrenem i Lindsay, aby dowiedzieć się więcej o ich podróży i o tym, jak głęboka więź pozwala im iść naprzód.
- Gdybyś spojrzał wstecz, jak zmieniały się twoje przyjaźnie na różnych etapach życia – od wczesnego małżeństwa, przez rodzicielstwo, aż po teraz?
- W: W miarę jak przyjaźnie zmieniają się i ewoluują, niezwykle ważne jest, aby nie zaprzestawać dążenia do znaczących więzi. Rozmyślając o 45 latach przyjaźni – i czterech bliskich mi osobach, które straciłam z powodu raka – nauczyłam się, że głębokie relacje nie powstają przypadkiem. Dla mnie zaczęło się od dołączenia do małej grupy. Ten jeden krok otworzył drzwi do przyjaźni na całe życie. Małe grupy to coś więcej niż spotkania – to droga do prawdziwej wspólnoty. Może Bóg wzywa cię nie tylko do dołączenia do jednej, ale do przewodzenia. Nie czekaj z boku, możesz być odpowiedzią na czyjąś modlitwę. Nasze serca są szczególnie z tymi, którzy mają dwadzieścia kilka lat i modlimy się, aby to pokolenie odnalazło wspólnotę skupioną wokół Chrystusa i poczucie przynależności, które tylko On może zapewnić.
- L: Do dwudziestki miałem problemy z przyjaźniami, aż w latach 80. zrobiłem krok w stronę wspólnoty, dołączając do małej grupy w Primetime, duszpasterstwie młodych dorosłych Willow. Chociaż czułem się niegodny, Warren i inni liderzy przyjęli mnie z otwartymi ramionami w swojej grupie i to wszystko zmieniło. W tej grupie odkryłem wartość przyjaźni skupionych wokół Chrystusa. W przeciwieństwie do moich poprzednich związków, te były zakorzenione w autentyczności, wrażliwości i wierze. Niektóre z tych przyjaźni przetrwały ponad 30 lat, pogłębiając się poprzez modlitwę, wspólne zmagania i rozmowy o Bogu. To, co zaczęło się jako luźne spotkania, ostatecznie przerodziło się w prawdziwą wspólnotę – gromadząc się wokół stołu, kroczymy razem z Chrystusem.
- Czy możesz opowiedzieć o sytuacji, w której przyjaźń przeszła przez trudny okres? Co pomogło ci wytrwać lub rozpoznać, że nadszedł czas, by odejść? Jak zaprosiłeś Boga do tego procesu?
- W: W przeszłości, w małej grupie par, doświadczyliśmy konfliktu związanego z różnicami w wychowaniu. Jeden nie został dobrze rozwiązany, ale drugi doprowadził do rozwoju, ponieważ postanowiliśmy wspólnie przejść przez „tunel chaosu”. Nie ma jednej formuły na przyjaźń ani pojednanie, potrzeba rozwagi. Czasami jedna osoba jest gotowa na pojednanie, a druga nie. To w porządku. Ważne jest, aby odrzucić osądy i wybrać empatię, starając się zrozumieć, skąd biorą się inni. Lindsay i ja kiedyś przebrnęliśmy przez trudną relację przyjacielską, a zaangażowanie neutralnej, zaufanej osoby trzeciej – naszej małej grupy – pomogło nam zaprowadzić pokój. Przypomniało nam to model Timothy'ego: pojednanie poprzez prawdę, pokorę i wspólnotę.
- L: Czasami przyjaźnie lub dynamika grupy wydają się utknąć w martwym punkcie – jakbyście nie byli w tym samym miejscu emocjonalnie ani duchowo. Dzięki modlitwie Bóg może poprowadzić cię do działania lub dać ci spokój, byś odszedł. Miałam przyjaźnie, w których konflikty rozwiązywano dzięki pokorze, wrażliwości i pomocy zaufanego, neutralnego przyjaciela. Zdecydowałam się również trwać w trudnych chwilach, odczuwając Boże powołanie do cierpliwego wspierania przyjaciela w jego procesie uzdrowienia. Wszyscy nosimy w sobie niewidoczne złamanie i często nie zdajemy sobie z tego sprawy, dopóki relacje nas nie wystawione na próbę. Ale jeśli pozostaniemy pokorni i otwarci na Boże prowadzenie, On wykorzysta nawet najtrudniejsze chwile, by nas rozwinąć.
- Często słyszymy: „Nie wszystkie przyjaźnie są pisane na zawsze”. Jak radzisz sobie z żalem i poczuciem winy, które mogą towarzyszyć rozstaniom, zwłaszcza w kościele? W jaki sposób przykład Jezusa pomaga kształtować zdrowy pogląd na granice i łaskę?
- L: Często czułam się winna z powodu relacji, które trwały tylko przez chwilę. Nie mam wielkiej zdolności do nawiązywania bliskich przyjaźni, więc musiałam z nich zrezygnować, a to poczucie winy ciążyło mi na sercu. Już w gimnazjum pamiętam, że należałam do grupy przyjaciół i chciałam dzielić się z nimi Jezusem, ponieważ nikt z nich nie znał Boga. Powiedziałam im, że nie mogę uczestniczyć w niektórych ich działaniach, co zdecydowanie utrudniało sytuację. W końcu postanowiłam odejść, ponieważ nie chciałam przyjaźni, w których musiałabym milczeć o swojej wierze. Z perspektywy czasu uświadamiam sobie, jak ważne jest, aby otwarcie rozmawiać o oczekiwaniach w przyjaźni. Patrząc na przykład Jezusa w kwestii zdrowych granic i łaski, zaczęłam doceniać posiadanie wewnętrznego kręgu bliskich przyjaciół, a także znajomych – każdy cenny na swój sposób. Z niektórymi przyjaciółmi mogę być całkowicie szczera, z innymi po prostu lubię spędzać czas, a z niektórymi służę. Wiele moich przyjaźni zaczęło się od służby – jak kiedyś w Promiseland, gdzie poznałam grupę kobiet, z którymi uwielbiałam służyć tydzień po tygodniu. Jeśli czujesz się samotny, moja rada jest prosta: zacznij służyć. To wspaniały sposób na nawiązywanie kontaktów i budowanie znaczących przyjaźni.
- W: Miałam bliską, serdeczną przyjaciółkę, ale z czasem oddaliliśmy się od siebie. Nie sądzę, żebym zrobiła coś złego – to był po prostu pewien okres, który się skończył, i musiałam zaakceptować sytuację i dać czas na zagojenie ran. To jak z randkowaniem i rozstaniem, kiedy ktoś może stać się „osobą, którą kiedyś znałaś”. Ważne jest, aby przełamać żal i poczucie winy, przeciwstawić się negatywnym głosom, którymi wróg próbuje cię wykorzystać, i szukać nowych możliwości nawiązania przyjaźni z innymi.
- Co pomogło ci utrzymać życiodajne przyjaźnie w natłoku rodzicielstwa, pracy i posługi? Czy istnieją jakieś szczególne rytmy, które utrzymują twoje przyjaźnie w zdrowiu duchowym i emocjonalnym?
- L: Wygospodarowanie czasu przynajmniej raz w miesiącu w tym natłoku obowiązków okazało się kluczowe. Czasami wystarczy zwykła wiadomość tekstowa, żeby podtrzymać przyjaźnie. Warren i ja postanowiliśmy być bardziej elastyczni – niezależnie od tego, czy sami jesteśmy zajęci, czy nasi znajomi przeżywają wzmożony ruch – i dostosowywać sposób pielęgnowania różnych przyjaźni do aktualnego stanu rzeczy. Na przykład, kiedy jedna z moich przyjaciółek zachorowała, zanieśliśmy obiad jej rodzinie, tworząc poczucie wspólnoty zarówno dla niej, jak i dla nas. Dzięki tym doświadczeniom nauczyliśmy się, jak ważne jest dawanie z siebie wszystkiego w sposób dostosowany do każdego etapu życia.
- W: Ilość rodzi jakość. Wartościowe przyjaźnie często rodzą się z inwestowania czasu, nawet w okresach wzmożonej aktywności. Jak powiedziała Lindsay, wyznaczanie realistycznych oczekiwań, takich jak szybka wiadomość tekstowa, może być wartościowym sposobem na pielęgnowanie relacji. Trzeba świadomie wygospodarować czas i włączyć go do swojego harmonogramu, ponieważ z dziećmi, pracą i wszystkim innym, to nie stanie się samo. Prawdziwą wartością jest wspólne życie. Nie zawsze chodzi o głębokie rozmowy, ale o dzielenie się codziennymi chwilami (nawet tymi prozaicznymi). Najważniejsze to po prostu się pojawić.
- Gdybyś mógł powiedzieć sobie, kiedy byłeś młodszy, jedną prawdę na temat przyjaźni, co by to było?
- W: Twoja ścieżka życiowa jest kształtowana przez jakość boskich przyjaźni, które posiadasz. W trakcie mojej podróży spotkałem ważne osoby, których boska rada prowadziła mnie za każdym razem, gdy stawałem na rozdrożu – czy to w kwestii pracy, małżeństwa, czy dzieci. Otaczanie się mądrymi, wiernymi przyjaciółmi może wiele zmienić, przybliżając cię do celu, jaki Bóg ma dla twojego życia.
- L: Takie przyjaźnie są niezwykle ważne. Szukaj ich poprzez modlitwę i bądź gotowy podjąć ciężką pracę, której wymagają. Prawdziwe, boskie relacje – te zakorzenione we wspólnym oddaniu Chrystusowi – całkowicie odmieniły moje życie. Wierzę, że to w tych przyjaźniach Bóg dokonuje swojej najgłębszej pracy. I nie zapominaj o mentoringu – znajdź kogoś, kto będzie twoim mentorem, albo bądź otwarty na mentoring.
Historia Lindsay i Warrena to mocne przypomnienie, że gdy zaangażujesz się w pobożną społeczność, Bóg może sprawić, że twoje relacje staną się głębsze i silniejsze, niż kiedykolwiek sobie wyobrażałeś.
Jeśli tęsknisz za tego typu więzią, grupy Willow to świetne miejsce na początek. Skorzystaj z wyszukiwarki grup, aby odkryć społeczność, w której możesz rozwijać wiarę i przyjaźń .