Włączę czajnik

Dan Lovaglia, pastor obozu, Camp Paradise | 7 kwietnia 2025 r

Dziel się z potrzebującymi ludźmi Pana. Okazuj gościnność.
Rzymian 12:13


Kilka lat temu zaprosiliśmy z żoną na kolację znajomą z pracy. Mieszkała w okolicy od niedawna, niedaleko nas, a Bóg wciąż krzyżował nasze ścieżki. Zamiast ignorować znaki, otworzyliśmy dom dla nieznajomej. To, co wydarzyło się tego wieczoru, zaskoczyło nas wszystkich.

Pamiętam, jak łatwo i hojnie rozmawialiśmy przy prostym posiłku. Spędziliśmy wspaniały wieczór z kimś, kto wydawał się bardziej rodziną niż kimś obcym. Uważała wybryki naszych synów podczas kolacji i nasze rodzicielskie zakłopotanie za urocze. Doceniliśmy to, że czytała naszemu najmłodszemu bajkę na kanapie przed snem. We trójkę kontynuowaliśmy wymianę historii z życia, dużo się śmialiśmy i zawiązała się między nami prawdziwa przyjaźń. Był to wieczór w środku tygodnia, ale jakoś zignorowaliśmy zegar. Nagle zrobiło się późno, więc zaczęliśmy się żegnać w stylu Midwest.

Ale potem, czując się na tyle bezpiecznie, by być odsłoniętą, wyjawiła coś tragicznego, co przydarzyło jej się poprzedniej nocy. Byliśmy oszołomieni, ale i zaszczyceni. Ona również była oszołomiona, ale w jakiś sposób również poczuła się zaszczycona w tej chwili nieuwagi. Chociaż wiedzieliśmy, że poranek nadejdzie szybciej, niż byśmy chcieli, spojrzeliśmy na siebie z żoną i jedno z nas powiedziało: „Zagotuję wodę”

Kiedy ktoś jest w potrzebie, Jezus wzywa nas do dzielenia się tym, co mamy. Kiedy obcy pojawia się na naszej drodze, zaprasza nas, abyśmy przyjęli go „takim, jaki jest”. Oferowanie herbaty lub kawy najlepiej smakuje z naszym niepodzielonym czasem, uwagą, obecnością i troską. To sedno Listu do Rzymian 12,13. Nie mieliśmy pojęcia, czego się spodziewać tamtej nocy, ale Bóg wiedział. Nasza nowo poznana przyjaciółka nie wyglądała na taką, ale tonęła w samotności. A potem została zaprowadzona do naszych drzwi, do naszego domu i naszych serc i tego wieczoru udzieliła nam daru boskiej gościnności. Nie zrobiliśmy nic szczególnego, poza gotowością do kochania i hojnej służby – bycia kanałem współczucia w imieniu Chrystusa. Gdyby nie podjęła ryzyka, by się podzielić, wieczór zakończyłby się dobrze. Ale ponieważ czuła się bezpieczna, widziana i pewna siebie, pozwoliła, by to, co ciążyło jej na sercu, wylało się jeszcze bardziej.

Jak sobie wyobrażasz, początkowo było nam niezręcznie nieść jej pocieszenie. Jednak za każdym razem, gdy decydujemy się pozostać otwarci na dzielenie się i okazywać gościnność, Bóg zdaje się nas używać w życiu ludzi raz po raz. Jeśli dzisiaj spotkasz kogoś na swojej drodze, modlę się, abyś zaryzykował i powiedział: „Włączę czajnik”

Następne kroki

Kogo Bóg stale spotyka na swojej drodze? Poświęć chwilę na modlitwę i zapytaj Go, jak możesz się z nim podzielić lub okazać mu gościnność. Podejmij ryzyko i zobacz, co się stanie.