Pozbądź się trucizny
Mark Pulsifer, wolontariusz, pisarz, South Barrington | 31 stycznia 2025 r

Gdy milczałem,
kości moje wysychały od
jęków moich przez cały dzień.
Bo dniem i nocą
ciążyła na mnie ręka Twoja, a
siły moje osłabły
jak w letniej gorączce.
Wtedy wyznałem Tobie mój grzech
i nie ukryłem mojej winy.
Rzekłem: „Wyznam
moje przewinienia Panu”.
A Ty odpuściłeś
winę mojego grzechu.
Psalm 32:3-5
Przez lata nauczyłem się, że najlepiej jest natychmiast wyznać Bogu swoje grzechy. Nie chodzi o to, żeby On liczył. Raczej czuję zerwanie jedności z Jego Duchem i jeśli pozwolę temu trwać przez jakiś czas, to rozłączenie staje się naprawdę niewygodne. Przenosi się na mój nastrój i na moje relacje z innymi. To nie jest dobre.
Było to szczególnie prawdziwe, gdy po raz pierwszy zacząłem podążać za Jezusem. Znałem Go i doświadczałem wielokrotnie wcześniej, ale gdy całkowicie poddałem Mu swoje życie, nasza relacja całkowicie się zmieniła. Nie mogłem już trzymać Go na dystans i łatwo Go odrzucać. Nagle Jezus znalazł się w centrum mojej świadomości i życia. I buntowałem się przeciwko temu, przeciwko Jego obecności, ponieważ byłem zmęczony koniecznością zmiany i dzielenia się z Nim. Życie nagle przypominało dzielenie małego, jednoosobowego namiotu z ogromnym koszykarzem – było tłoczno. Wtedy czasami celowo grzeszyłem, byle tylko odpocząć od Jego silnej obecności. To było głupie i autodestrukcyjne zachowanie, z którego wyrosłem, gdy zacząłem się uzdrawiać i dojrzewać w mojej relacji z Nim.
Innym razem zgrzeszyłem, odmawiając pojednania z osobą, na którą byłem zły. Opierałem się Duchowi Świętemu, który nakazywał mi przebaczyć drugiej osobie i przeanalizować swój udział w incydencie. Ktoś powiedział, że nienawiść to picie trucizny w nadziei, że druga osoba umrze. Niewyznany grzech jest właśnie taki. To duchowa trucizna, która zanieczyszcza całego człowieka.
Dzisiaj pragnę żyć w nierozerwalnej jedności z Bogiem. Dzięki życiu z Nim wzrosłem, uzdrowiłem się i dojrzałem. Ale nadal grzeszę, czasem świadomie, czasem po prostu w reakcji na coś lub kogoś. W przeciwieństwie do czasów młodości, chętnie wyznaję Bogu swoje „uchybienia” (Rz 3,23) i modlę się o błogosławieństwo Boże dla drugiej osoby i dla siebie. Na szczęście Bóg nie liczy punktów, choć nigdy nie obniża standardów grzechu: ludzkiego zachowania sprzecznego z wolą Bożą.
Następne kroki
Poświęć chwilę i poproś Boga, aby przypomniał ci wszystko, co musisz wyznać, a następnie wyznaj to bezpośrednio Jemu. Proś Boga o przebaczenie i pomoc, by nie powtarzać tego konkretnego błędu. O uwolnienie od grzechu i odnowienie w Jego Duchu.
Przeczytaj z modlitwą Psalm 51 i porozmawiaj z Bogiem. Ucz się od Niego i ciesz się Jego miłością i obecnością.