Dlaczego chrześcijanie są często postrzegani jako hipokryci
Justine Fernandez | 11 września 2024

Jezus naprawdę, naprawdę nie lubi hipokryzji. Jego najostrzejsze słowa w Nowym Testamencie skierowane były do hipokrytów, nazywając ich pobielanymi grobami. Ojej!
A jednak dzisiejsze nagłówki gazet są pełne naśladowców Chrystusa, którzy uwikłali się w najgorsze formy hipokryzji. Jak to się dzieje? Jak to możliwe?
Zapytaliśmy kilka osób z Willow, jak doświadczają hipokryzji ze strony innych chrześcijan. Oto ich odpowiedzi:
„Kościół twierdzi, że powinniśmy kochać wszystkich, ale w rzeczywistości wyklucza ludzi, którzy są inni”
„Kościół nie czuje się bezpiecznie, mimo że powinien. Postanowiłam być wrażliwa, dzieląc się delikatnymi fragmentami mojej historii, ale moje osobiste informacje były rozpowszechniane wokół mnie – w plotkach i osądach”
„Moja rodzina pogrążyła się w rozpaczy i czuliśmy się bardzo osamotnieni. Kościół odsunął się od nas z poczuciem dyskomfortu, zamiast z empatią przyjąć nasz ból”
Większość z nas pamięta sytuację, w której zostaliśmy zranieni hipokrytycznym zachowaniem chrześcijan lub lokalnego kościoła, który twierdzi, że naśladuje Jezusa. Ten ból jest bardzo realny i wymaga prawdziwego uzdrowienia.
Wszyscy zostaliśmy zranieni przez hipokryzję. Łatwo jest przypomnieć sobie te rany, ale trudniej jest przyznać się do sytuacji, w których sami byliśmy hipokrytami – gdy nasze zachowanie nie było zgodne z charakterem Chrystusa.
Czy kiedykolwiek:
- Zachowywałeś się tak samo o 23:00 w sobotę, ale zupełnie inaczej w kościele w niedzielny poranek?
- Czy wtrąciłeś się do plotek na temat wad charakteru innej osoby?
- Wykorzystałeś swoją wiedzę z zakresu teologii biblijnej z dumą? A może użyłeś Pisma Świętego jako broni?
- Krytykowałeś kogoś za jego grzech, nie przyznając, że sam kiedyś zmagałeś się z tym samym problemem?
- Uważać kłamstwo innej osoby za niewybaczalne, a jednocześnie usprawiedliwiać własną nieuczciwość?
Lista naszych hipokryzji może wydawać się nieskończona, ale Jezus nie pozostawia nas w niej, byśmy się w niej pogrążyli. Jeśli chcemy, aby nasz kościół był znany z chrześcijańskiego charakteru, a nie z hipokryzji, możemy zacząć od refleksji nad tym, w jaki sposób sami dopuściliśmy się hipokryzji. Zamiast osądzać innych za ich niewłaściwe postępowanie, możemy prosić o przebaczenie tych, których skrzywdziliśmy własnymi czynami, i szukać Bożej pomocy w tym, by następnym razem postępować lepiej.
Jak często słyszałeś kogoś mówiącego: „Lubię Jezusa, ale nie Jego naśladowców?”. Osąd, który odczuwają, trzyma ich z daleka – i kto może ich winić? Wszyscy nie spełniamy Bożego standardu, by kochać się nawzajem, i w pewnym sensie wszyscy jesteśmy hipokrytami. W Ewangelii Mateusza 7:3–5 Jezus ostrzega nas przed ciężarem sądu, jaki ściągamy na siebie, osądzając innych i zachowując się jak hipokryci – wskazując drzazgę w oku innej osoby, ignorując belkę we własnym oku.
Przyznanie się z pokorą do własnej hipokryzji to początek uzdrowienia. To pierwszy krok w budowaniu mostu do tych, którzy nie znają Chrystusa i do tych, którzy odeszli od Kościoła z powodu czynów naśladowców Jezusa.
Bóg nigdy nie pozostawia nas bez nadziei. Nawet w naszej hipokryzji otwiera drzwi do pokuty i przebaczenia. Kiedy okazujemy sobie nawzajem – i sobie – łaskę, uzdrawiamy się i wzrastamy. Kiedy stajemy się wolną od osądów wspólnotą, do której ludzie są przyciągani, są oni również przyciągani do Boga, któremu służymy. Stajemy się bezpiecznym, kochającym Kościołem, który przyciąga świat wokół nas, tak jak Jezus nas do tego pragnie.
Autor: Justine Fernandez, kierownik ds. komunikacji w Willow Creek