Cel każdego polecenia
Anokina Shahbaz, wolontariuszka, pisarka, Huntley | 29 marca 2024 r

Moi drodzy bracia i siostry, zapamiętajcie to: Każdy człowiek powinien być chętny do słuchania, nieskory do mówienia i nieskory do gniewu. Gniew bowiem człowieka nie prowadzi do sprawiedliwości, jakiej Bóg pragnie.
Jakuba 1:19-20
Lepszy jest człowiek cierpliwy niż wojownik, a człowiek opanowany niż zdobywca miasta.
Księga Przysłów 16:32
„Gniew nie czyni w was sprawiedliwości” – powiedział żaden małżonek podczas małżeńskiej kłótni. A jednak tak jest, jak widzimy w dzisiejszym wersecie. W szybko mówią , a niechętnie słuchają , robienie czegoś przeciwnego wydaje się sprzeczne z kulturą. Ale czyż nie jest tak właśnie z naukami Jezusa? Wiemy, że Bóg pragnie sprawiedliwości; w swoim Słowie jasno określa, jak ona wygląda, a jak nie. Jak więc możemy nauczyć się być „nieskorym do gniewu”, skoro często wydaje się to niemożliwe?
Zaczyna się od świadomości – zwrócenia uwagi na naszą reaktywność. Dlaczego reagujemy? Na co właściwie? Nasze reakcje to wskazówki, które ujawniają nasze głęboko zakorzenione motywacje i potrzeby emocjonalne. Potrzeba ogromnej siły, by się zatrzymać i spojrzeć na siebie z szerszej perspektywy. Cofamy się, aby zrobić krok naprzód w kierunku nowego sposobu bycia, zgodnego z Bożym pragnieniem wobec naszego charakteru.
Ta praca wymaga czasu i nie jest bezbolesna. Wiele z tego, czego Bóg od nas żąda, wymaga przeciwstawienia się naszej grzesznej naturze. Przebaczenie jest o wiele trudniejsze niż uraza. Pokora jest trudniejsza do wyrażenia niż pycha. Ale Bóg wie, że im wolniej grzeszymy, tym szybciej jesteśmy chronieni przed udrękami spowodowanymi przez gorzki uścisk grzechu. On wie, jakie cierpienie nas czeka, jeśli nie posłuchamy. Za każdym przykazaniem, którego wykonania Bóg od nas żąda, kryje się jakiś cel.
Gniew nie tylko „nie prowadzi do sprawiedliwości, jakiej pragnie Bóg”, ale może również hamować dzieło przemiany, które Bóg zamierza dokonać w naszym życiu. Jeśli pozwolę sobie trwać w gniewie na współmałżonka, nie pozostawia to miejsca na pojednanie. Jeśli nie waham się gniewać na bliskiego przyjaciela i wypowiadać krzywdzących słów, nie stwarza to przestrzeni na życiodajną wymianę zdań. Ostatecznie to, co Bóg chce w naszym życiu, spełni się, ale z pewnością spowolnimy to naszymi nie do końca świętymi uczuciami.
Nauka powolnego wpadania w gniew pomaga nam również przejawiać owoc Ducha, jakim jest samokontrola. W miarę jak rozwijamy tę dyscyplinę i doskonalimy naszą umiejętność niereagowania z goryczą na wszelkie krzywdy, jakie – jak nam się wydaje – wyrządzają nam inni, stopniowo będziemy w stanie zdystansować się i spojrzeć na innych tak, jak patrzy na nich Bóg – z miłością i współczuciem. Zobaczymy, jak powiedział Jezus na krzyżu, że „nie wiedzą, co czynią” (Łk 23,34).
Następne kroki
Rozważ z modlitwą, jak możesz zacząć uczyć się powściągliwości w gniewie. Uświadom sobie swoją reaktywność, gdy się pojawi, i poddaj ją Bogu, prosząc Go, aby przekształcił ją w samokontrolę.