Bez wstydu
Lindsey Zarob, menedżer ds. treści, weekendy | 18 marca 2024 r

Wtedy żołnierze namiestnika zaprowadzili Jezusa do pretorium i zgromadzili wokół Niego całą kohortę żołnierzy. Rozebrali Go z szat i narzucili na Niego płaszcz szkarłatny. Uplótłszy wieniec z cierni, włożyli Mu go na głowę, a do prawej ręki dali Mu trzcinę. Potem przyklęknęli przed Nim i szydzili z Niego, mówiąc: „Witaj, Królu Żydowski!”. Przy tym pluli na Niego, brali trzcinę i bili Go po głowie. Ewangelia
Mateusza 27:27–31
Łzy spływały mi po twarzy, trzymałam głowę nisko i zastanawiałam się, co ze mną nie tak. Co mnie wyróżniało spośród wszystkich dzieci w szkolnym autobusie? Nie byłam jedną z ładnych dziewczyn i wiedziałam, że nie ubieram się tak dobrze jak one. Wiedziałam, że nie jestem tak dowcipna jak chłopcy, którzy ze mnie kpili i naśmiewali się. Ale mimo to nie robiłam nic, żeby się wyróżniać. Po prostu byłam. I najwyraźniej sama obecność wystarczyła, by sprowokować dręczenie i molestowanie seksualne ze strony starszych chłopców.
Gimnazjum bywa brutalne – przynajmniej dla mnie. Przez prawie rok z przerażeniem czekałam na koniec dnia, zastanawiając się, jak będzie wyglądała moja podróż do domu.
Dorosły ja chciałbym móc trzymać w dłoniach twarz dwunastoletniej mnie i powiedzieć jej, że ma niezwykle czułego Boga, który ją kocha i w pełni rozumie, przez co przechodzi. I choć może czuć się samotna, tak naprawdę nigdy nie jest, ponieważ Bóg jest zawsze obecny. Dwunastoletnia ja jeszcze nie znała Jezusa i często zastanawiałam się, jak wyglądałyby te lata mojego życia, gdybym je znała.
Jako osoba dorosła, pod koniec lat dwudziestych, doświadczyłam jednego z najbardziej zawstydzających okresów w moim życiu. Ale to było inne niż moje doświadczenie, gdy miałam 12 lat. Znałam Jezusa i zamiast być ofiarą, jak w wieku 12 lat, tym razem moje własne decyzje wywołały wstyd, który czułam.
Dzisiejszy fragment Pisma Świętego pomija to, jak Jezus czuł się pośród bicia i wyśmiewania. Biorąc pod uwagę, że był w pełni Bogiem i w pełni człowiekiem, można założyć, że w swoim człowieczeństwie odczuwał wiele różnych rzeczy. Być może głęboką rozpacz, udrękę i wstyd. Czy chciał uciec i się schować? (Właśnie do tego często skłania nas wstyd)
Nie możemy być pewni, co czuł Jezus, ale jesteśmy pewni jednego: mamy Arcykapłana, który współczuje nam (Hebrajczyków 4:15).
Niezależnie od tego, co postrzegamy jako źródło naszego wstydu – czy jest on spowodowany przez nas samych, czy nie – w obecności Boga można znaleźć uzdrowienie. Wstyd sprawia, że chcemy się ukryć. Jezus przywołuje nas do Siebie jako Sługa Cierpiący, który mówi: Nie ma wstydu w Mojej obecności.
Pod koniec lat dwudziestych mogłem podejmować decyzje, które doprowadziły do tego okresu wstydu. Ale to kochające dłonie Jezusa, trzymające moją twarz, zaprowadziły mnie do Jego żarliwego i czułego serca dla mnie. To właśnie tam, w Jego obecności, wstyd mógł zostać przełamany.
Następne kroki
Czy otrzymałeś miłość Jezusa, która miażdży wstyd? Jeśli nie, nigdy nie jest za późno.
- Więcej na temat naśladowania Jezusa i publicznego ogłaszania tej decyzji poprzez chrzest możesz dowiedzieć się tutaj.
Jeśli chcesz otrzymać modlitwę od naszych pastorów, wypełnij prośbę tutaj. Możesz również przesłać prośby o modlitwę za pośrednictwem aplikacji Willow , aby społeczność Willow pomodliła się za Ciebie.