Zdobądź rytm
Willow Creek | 3 sierpnia 2021
Jak każda relacja, nasza relacja z Bogiem wymaga celowości; nie jest to relacja, która będzie się rozwijać i rozkwitać, jeśli pozostanie sama sobie. Księga Jeremiasza 29,13 mówi: „Będziecie mnie szukać i znajdziecie, jeśli będziecie mnie szukać całym sercem”. Jeśli nie szukamy Boga, nie znajdziemy Go. Powiedziano nam, abyśmy szukali Go całym sercem . Kiedy Go szukamy, dążymy do Niego i tęsknimy za Nim, znajdziemy Go; a najlepszym sposobem na pielęgnowanie naszej relacji z Bogiem jest osobista rutyna i codzienne nawyki.
Niektórzy z nas chodzą do kościoła dwa razy w roku, modlą się tylko w Boże Narodzenie i nie czytają Pisma Świętego poza okazjonalnymi wersetami na Facebooku. Aby jednak znaleźć rytm z Bogiem, musimy regularnie Go szukać – codziennie poświęcać czas na modlitwę i czytanie Pisma Świętego, regularnie uczęszczać do kościoła oraz częściej angażować się w służbę z innymi wierzącymi. Robiąc to, budujemy nasz „duchowy mięsień”, który – jak każdy normalny mięsień – jeśli go nie ćwiczymy, kurczy się.
Dla wielu z nas największą rozrywką w dążeniu do Boga i pozostawaniu w zgodzie z Nim są nasze plany dnia. Jesteśmy niezwykle zajęci dzień w dzień i nie wyobrażamy sobie wygospodarowania choćby minuty na modlitwę, nie mówiąc już o wstaniu z łóżka, pójściu do kościoła, a potem służbie. Ale co mamy robić? W Psalmie 119:36 czytamy: „Nakłoń moje serce ku Twym postanowieniom, a nie ku zyskowi”. Jeśli mamy czas na wszystko inne oprócz Boga, coś w naszym życiu jest zaburzone.
Nasze życie powinno kręcić się wokół Boga, a nie wokół nas, abyśmy próbowali wcisnąć Go w drobne szczeliny tu i tam. Naszym priorytetem powinna być relacja z Nim – wszystko inne może z niej wynikać. Jeśli chcemy odczuwać prawdziwe korzyści z tego, co On nam oferuje, jeśli chcemy odczuwać owoce Ducha (miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, łagodność, wierność i samokontrolę), musimy dążyć do Niego całym sercem i znaleźć – i utrzymać – rytm z Nim.
Nie zawsze będzie łatwo i przyjemnie. Wstawanie w niedzielny poranek, rezygnacja z oglądania telewizji, by służyć, czy czuwanie dziesięć minut później, by przeczytać nabożeństwo, może być trudne, ale to też coś, czego nie będzie się żałować. Bardzo rzadko, jeśli w ogóle, ktoś powie: „Żałuję, że poszedłem dziś do kościoła”, „Żałuję, że służyłem” lub „Żałuję, że się modliłem”. Na początku może wiązać się to z osobistym poświęceniem, ale korzyści zawsze przeważą nad tym, z czego zrezygnowano.
W tym tygodniu zacznijmy działać. Przeczytajmy rozdział Pisma Świętego i módlmy się każdego wieczoru. Zaplanujmy udział w nabożeństwie w niedzielę lub obejrzyjmy je. Wyślijmy SMS-a lub zadzwońmy i sprawdźmy, gdzie możemy się włączyć i służyć przynajmniej raz w tym miesiącu. Bóg wie, że dzięki Niemu możemy się duchowo rozwijać; czy jesteśmy gotowi podjąć kroki, aby to zrobić?