Odpuścić, by pozwolić Bogu
Willow Creek | 6 maja 2021
To właśnie podczas mojej pierwszej ciąży Bóg dał mi do zrozumienia, że nie panuję nad sobą. W 37. tygodniu urodziłam martwego syna. Przeżywałam traumatyczną stratę pierworodnego, ale był to dla mnie również punkt zwrotny, moment, w którym Bóg zaczął uczyć mnie, jak się poddać.
Choć macierzyństwo zaczęło się z bólem serca, teraz jestem mamą trójki zdrowych dzieci, w tym córki. Kiedy była mała, zapisywałam ją na mnóstwo zajęć tanecznych. Dorastając, uwielbiałam tańczyć i byłam pewna, że moja córka też to pokocha. Ale kiedy w końcu zrozumiałam, że tak naprawdę chce zostać gimnastyczką, musiałam porzucić wizje kostiumów i recitali i pozwolić jej realizować się w tym, co kocha. To był jeden z wielu momentów, kiedy Bóg delikatnie przypomniał tej niedoskonałej mamie (ponownie), że to On ma wszystko pod kontrolą, a nie ja.
Macierzyństwo, a właściwie życie, jest trudne. Niedawno lekcja poddania się powróciła w bardzo dramatyczny sposób, gdy weszłam w niewiarygodnie bolesny okres rozwodu, straty i alienacji rodzicielskiej. Chociaż wychowujemy nasze dzieci tak, by same latały i rozkwitały, stanęłam w obliczu skomplikowanej i emocjonalnie wyniszczającej sytuacji, w której gniazdo zostało opuszczone znacznie wcześniej, niż planowałam. Codziennie modlę się za moje dzieci, aby Bóg przywrócił nasze relacje i przywrócił je do Siebie. Ale uczę się też akceptować fakt, że marzenia, które miałam dla moich dzieci, mojej rodziny i siebie samej, są w moich rękach. Każdego dnia wybieram, by kochać moje dzieci bezwarunkowo, nawet z dystansu, i polegać na prawdzie, że Bóg kocha moje dzieci bardziej niż ja kiedykolwiek mogłabym. Nie spuszcza z nich ani ze mnie wzroku – ani na sekundę.