Nauka jazdy

Kristyn Berry, wolontariuszka, pisarka, Crystal Lake | 2 czerwca 2025 r

W mojej poprzedniej księdze, Teofilu, opisałem wszystko, co Jezus zaczął czynić i nauczać, aż do dnia, w którym został wzięty do nieba, po udzieleniu przez Ducha Świętego wskazówek wybranym przez siebie apostołom. Po swojej męce ukazał się im i dał wiele przekonujących dowodów, że żyje. Ukazywał się im przez czterdzieści dni i mówił o Królestwie Bożym. Pewnego razu, gdy z nimi jadł, dał im takie polecenie: „Nie opuszczajcie Jerozolimy, ale oczekujcie daru obiecanego przez Ojca mojego, o którym słyszeliście ode mnie” (
Dz 1,1-4)

Lecz Pocieszyciel, Duch Święty, którego Ojciec pośle w moim imieniu, nauczy was wszystkiego i przypomni wam wszystko, co wam powiedziałem.
Jana 14:26

Ja zaś będę prosił Ojca, a innego Pocieszyciela da wam, aby was wspierał i aby z wami był na wieki – Ducha Prawdy. Świat Go przyjąć nie może, bo Go nie widzi ani nie zna. Wy Go znacie, bo przebywa wśród was i w was będzie.
Jana 14:16-17


Nauka jazdy na rowerze jest jednocześnie ekscytująca i przerażająca. Pamiętam, jak pewnie jechałam po chodniku z bocznymi kółkami, starając się utrzymać równowagę i prosto kierownicę, żeby być gotową na ich zdjęcie. Nadszedł czas ich zdjęcia i gdy ręka taty podtrzymała oparcie mojego siodełka, pedałowałam szybciej, żeby utrzymać równowagę. Na początku byłam całkowicie od niego zależna. Jego głos dodawał mi otuchy, a jego obecność dodawała mi odwagi. Ale potem nadszedł moment, w którym mnie puścił. Jechałam sama – ale nie do końca. Chociaż go nie widziałam, wciąż słyszałam jego głos i wiedziałam, że jest blisko, gotowy pomóc, gdybym upadła.

Rozmyślając nad dzisiejszym fragmentem, moje myśli powędrowały ku temu wspomnieniu i uświadomiłem sobie, że to doświadczenie odzwierciedla doświadczenie Apostołów po zmartwychwstaniu Jezusa. Obawa i ekscytacja, które odczuwałem, przygotowując się na moment, gdy odchodziły im koła pomocnicze, były podobne do tych, które odczuwali Uczniowie podczas 40 dni, kiedy Jezus przebywał z nimi – nauczając, dodając otuchy, udowadniając, że naprawdę żyje i dodając im sił na kolejny etap ich misji. Dał im jedno ostatnie polecenie: „Nie opuszczajcie Jerozolimy, ale oczekujcie daru, który obiecał mój Ojciec”. Tym darem był Duch Święty – obecność samego Boga, która miała w nich zamieszkać, prowadzić ich i dodawać im sił. Duch Święty miał być tym, dzięki czemu będą kontynuować podróż po tym, jak Jezus opuści ich miejsce.

Uczniowie musieli zaufać Duchowi Świętemu, tak jak ja, gdy mój ojciec puścił rower – nie po to, by mnie porzucić, ale by pozwolić mi wzrastać. Jezus wstąpił, aby Duch Święty mógł przyjść i być z każdym z nas, zawsze (J 14,16-17). To również nasz dar pożegnalny. Ten sam Duch, który pomógł Piotrowi głosić z odwagą, a Pawłowi szerzyć Ewangelię na kontynentach, teraz mieszka w nas – pocieszając, nauczając i dając świadectwo. 

Następne kroki

Weź głęboki oddech i zauważ obecność Ducha Świętego w sobie. Czujesz Go? Jeśli się zmagasz, chwiejesz się lub czujesz niepewność, wiedz jedno: nie jesteś sam. Duch Święty mieszka w tobie! Zaproś Go do środka. Proś o pomoc. Otwórz serce na Jego prowadzenie. Możesz Go nie widzieć, ale jak kochający rodzic biegnący za rowerem, On jest tam – podtrzymuje, szepcze, prowadzi.

Słyszałeś? W tej serii czytamy Dzieje Apostolskie jako Kościół. Zajrzyj do planu czytania i dołącz!